Pielgrzymka rowerowa do Trzebnicy
 

Parafia Świętej Rodziny we Wrocławiu

  • Full Screen
  • Wide Screen
  • Narrow Screen
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Pielgrzymka rowerowa do Trzebnicy

altW pierwszą sobotę października 2012 odbyła się kolejna już wycieczka rowerowa LSO parafii św. Rodziny, tym razem do Trzebnicy. 

Z  ks. Krzysztofem zabrali się Piotrek Budziński, Łukasz Krzywański, Janek Baltyn, Adam Kuczaj oraz Krzysiek Maj.

Po wyjechaniu z Wrocławia kierowaliśmy się trasą pieszej pielgrzymki do Trzebnicy, aż do Malina, który jest mniej więcej w połowie drogi, gdzie zatrzymaliśmy się na odpoczynek i pyszne lody.

W drugiej połowie trasy pewne trudności sprawiły nam strome i piaszczyste podjazdy, więc przed Trzebnicą zrobiliśmy jeszcze jeden postój (na szybką konsumpcję jabłuszek). 

W Lesie Bukowym odmówiliśmy wspólnie różaniec, a stamtąd było już bardzo blisko do Trzebnicy. Od kościoła św. Rodziny do bazyliki św. Jadwigi jechaliśmy mniej więcej 2 godziny. 

Na miejscu w końcu coś zjedliśmy (strawa duchowa ważna, ale na pusty żołądek to nawet myśli takie jakieś rozproszone), zrobiliśmy parę pamiątkowych zdjęć i nawiedziliśmy grób św. Jadwigi i podziemia Bazyliki.

Był też czas na prywatną modlitwę, podziękowania i prośby oraz wspólny, trochę spóźniony, Anioł Pański.

Przed powrotem odświeżyliśmy się w miejscowym aqua parku. Co prawda jest on trochę mniejszy niż nasz wrocławski, ale w tym dniu i tak nie mieliśmy siły na wyczerpujące swawole.

Drogę powrotną planowaliśmy przebyć ścieżką rowerową przy głównej szosie łączącej Wrocław i Trzebnicę, ale potężna wichura zmusiła nas do zmiany trasy i, mniej więcej w jej połowie, zjechaliśmy na mniej uczęszczany szlak z dala od ruchu, ale za to w cichszej i mniej wietrznej atmosferze.

Naszą wycieczkę zakończyliśmy w „Koronie”, gdzie nadrobiliśmy spalone kalorie w ... (jakiejś tam jadłodajni, żeby nie było kryptoreklamy), i około godziny osiemnastej wróciliśmy pod nasz kościół św. Rodziny.

W pół dnia pokonaliśmy 60km, odwiedziwszy w międzyczasie Bazylikę św. Jadwigi i inne interesujące miejsca. 

Był to czas spędzony dość intensywnie i w bardzo ciekawym towarzystwie, także nie pozostaje mi nic innego, jak tylko zachęcić wszystkich chłopaków do wstąpienia w szeregi LSO i oczekiwać na kolejny wyjazd.

red. Adam Kuczaj - Lektor

alt

You are here: